Hulaszczo-twórczy Kraków – życie nocne w klubie Piękny Pies

Piękny Pies uchodzi za miejsce kultowe. Mimo, że lata jego świetności minęły wciąż ma swoich wiernych fanów, a o tym, co działo się tu w latach dwutysięcznych krążą legendy. Niektórzy ze stałych bywalców to znani artyści, inni  stanowią część miejskiego folkloru. Kim są i dlaczego tutaj przychodzą? Skąd wszystkie opowieści, książki i piosenki o Pięknym Psie? Co miało i ma wpływ  na specyfikę i popularność tego miejsca? Przy próbie odpowiedzenia na te pytania istotne okazało się poznanie wpływu Krakowa na tworzenie się stylu życia tutejszych artystów, historii i tradycji życia nocnego krakowskiej bohemy, czasów Młodej Polski oraz roli alkoholu. Wywiady ze stałymi bywalcami, obserwacja oraz lektura niektórych z licznych publikacji pozwoliły na bliższe poznanie środowiska Pięknego Psa oraz na nakreślenie mapy tych krakowskich lokali, gdzie w cenie jest nie tylko hulaszczy, ale również hulaszczo-twórczy styl życia.

autor: Marcin Maciejowski

Fotografia 1. Obraz Marcina Maciejowskiego na ścianie klubu Piękny Pies (http://www.sztukpuk.art.pl/assets/galerie/pies_arch.htm)

I

Hulaszczo-twórczy Kraków

Początki

Do momentu przyjazdu znanego pisarza i skandalisty, Stacha Przybyszewskiego Kraków był prowincjonalnym miastem Galicji. Nie spełniał nawet funkcji stolicy, którą był Lwów. „Pod Wawelem rząd dusz nadal sprawowali konserwatyści, a ich organ prasowy, dziennik „Czas”, kształtował gusty kulturalne”2. W tych okolicznościach w Krakowie pojawił się Przybyszewski, twórca „Dzieci Szatana”, o którym mówiono, że „do szklanki herbaty lał trzy czwarte koniaku” i twierdził, że „na początku była chuć.”3 Tutaj objął redakcję pisma „Życie” i stał się przywódcą Młodej Polski.4 Wokół niego zebrało się grono młodych artystów, którzy zapatrzeni w hipnotyzującą osobowość tworzyli jego hulaszczą kompanię, nierzadko pomagając w utrzymaniu swojego mistrza znanego z alkoholizmu i ciągłego braku pieniędzy. W literaturze można znaleźć liczne przykłady ekscesów tej grupy. Jednym z najbardziej znanych wychowanków Przybyszewskiego był Tadeusz Boy-Żeleński, którego popiersie stoi na Plantach, gdzie ponad sto lat temu zimą, wracając z kolejnej libacji zasnął i zachorował na dwa miesiące na zapalenie płuc. Gdy wyzdrowiał Przybyszewskiego i jego żony, Dagny, w której się kochał, już nie było w Krakowie. Żeleński nie zmienił trybu życia i nadal był stałym bywalcem krakowskich słynnych kawiarni jak „Jama Michalika”, czy „U Turlińskiego”, kultywując i przekazując dalej styl życia wpojony mu przez „czarnoksiężnika” Stacha. Sam nazywał kawiarnie „kuźniami intelektu”5. Ambiwalentne uczucia, które budzili w otoczeniu artyści żyjącym podobnym stylem życia, jak i atmosfera Krakowa oraz silnie sprzężonego z nim Zakopanego z czasów Młodej Polski przedstawione są m.in. w serialu „Z biegiem lat, z biegiem dni”. Przedstawiona przed Wajdę i Kłosińskiego krakowska cyganeria zdaje się powtarzać za Faustem „trwaj chwilo, o chwilo, jesteś piękną!”, a swoim nieskrępowanym zachowaniem niejednokrotnie niepokoi „świętoszków”. To właśnie alkoholowa i artystyczna legenda Stanisława Przybyszewskiego zdaje się być początkiem hulaszczo-twórczego życia Krakowa. W 1905 roku jako zamknięta impreza krakowskiej cyganerii powstał kabaret Zielony Balonik – działający w „Jamie Michalika” protoplasta wszystkich krajowych kabaretów, który stopniowo przekształcił się w kabaret literacki. Kilkadziesiąt lat później pojawiła się Piwnica pod Baranami i Piotr Skrzynecki, który ma wiekopomne zasługi w „ożywianiu ducha kawiarni”.6

1024px-Zel_Boy1Fotografia 2. Popiersie Tadeusza Boya-Żeleńskiego na krakowskich Plantach (https://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Boy-Żeleński)

W gazetce znanej krakowskiej kawiarni Vis-a vis możemy przeczytać przedruk z Przekroju, który przedstawia krakowskie życie kawiarniane i właściwe jemu „bycie poza czasem”

Z ożywianiem ducha dawnych kawiarni lepiej idzie w Krakowie. Tu wiekopomne zasługi ma oczywiście Piotr Skrzynecki. Jego pomnik przy kawiarnianym stoliku nadal przyciąga gości do Vis-s-vis, sąsiadującej kiedyś z Piwnicą pod Baranami. To w Krakowie najbardziej kultowa kawiarnia, która wciąż taką pozostaje. Od dnia otwarcia w 1978 r., kiedy całe towarzystwo z Piwnicy przeniosło się z Kolorowej przy ul. Gołębiej tutaj. Nie tylko sami kabareciarze, ale całe wielkie grono przyjaciół. Bo Piotr powiedział: „Od dzisiaj jesteśmy tutaj!”.[…]Z polityką mieli wspólnego tyle, że jak w stanie wojennym na rynku milicja pałowała demonstrację, to ludzie chowali się pod kawiarnianymi stolikami. W tej apolityczności ówczesna władza wietrzyła podstęp. Jak mogła nie wietrzyć, gdy jedna z osób związanych z kabaretem w ramach żartu zamknęła na kłódkę nieodległy komisariat policji? Było śmiesznie.[…]Jeśli ktoś z bywalców akurat jest w Krakowie, to o godzinie czternastej musi wpaść na kawę do Vis-a-vis przy rynku zapewnia Piotr Ferster. Niechby taki Jan Nowicki, Andrzej Sikorowski, Zbigniew Preisner czy Beata Fudalej spróbowali nie wejść, to latem z pewnością zostaną przyuważeni przez kogoś siedzącego w ogródku, a zimą – jak nic – zobaczy ich ktoś z przeszklonej werandy. I przywoła do porządku, i środka. W Krakowie czas płynie wolniej, bo ludzie wiedzą, że nie ma się do czego śpieszyć. W tym mieście pamięta się dłużej, inne szybciej tracą pamięć. Łódzka Honoratka, do której w PRL waliły tłumy, żeby zobaczyć znanych filmowców, już dawno została zamknięta. Polskę kawiarnianą opanowują sieciówki. Ale dziś, podobnie jak kiedyś, to nie kawa decyduje o wyjątkowości miejsca, tylko ludzie. Dawniej byli to intelektualiści i pisarze, teraz celebryci. Ci ostatni jednak szybciej wypadają z obiegu i szybciej się nudzą. Modne miejsca po prostu nie zdążą dorobić się żadnej legendy.”7

Tu fragment wypowiedzi na jednej ze stron internetowych o nieznanym Krakowie:

Kraków, miasto nocnego życia, jest zapełnione taka ilością knajp, restauracji i kawiarni, że bez większego problemu każdy wieczór w roku, można byłoby spędzić przy innym stoliku.[…] Być może na miejscu dzisiejszego Kefirka czy apteki na rogu, 100 lat temu mieściły się kultowe miejsca odwiedzane przez artystów, pisarzy. Dzisiejszy Piękny Pies na przykład, uznawany za miejsce posiedzeń artystów, pseudo czy nie, jak kto woli, jest takim na przykład Paonem czy Jamą Michalika lub Kawiarnią u Schmidta, u Bodegi, Secesjaną, knajpą u Rosenstocka, lub u Sauera. Do wyboru do koloru. Jama Michalika znana wszystkim, opisywana w przewodnikach, nawet w podręcznikach szkolnych, a cała reszta wymieniona powyżej? Mało rozpoznawalna.”9

W swojej rozprawie doktorskiej znana krakowska artystka Iwona Siwek-Front pisze:

Życie kawiarniane i barowo-nocne Miasta to swoisty fenomen na skalę europejską. Obywatele uprawiają tu całotygodniowy clubbing, mający swe korzenie w czasach Młodej Polski. Zmultiplikowano jedynie dawne obyczaje, przenosząc dekadenckie tradycje do setek nowych lokali. Zapewne mieszczańskie meble, na których siedzieli bracia artyści – bojownicy walczący z filistrami i z kołtuńską substancją, służą do dziś pokoleniom epigonów prowadzących hulaszczo-twórczy tryb życia. Zacni inspiratorzy moich prac, którzy zasłużyli sobie na rzetelny portret[…] to przedstawiciele lokalnej dekadencji, których zdradzieckie przyspieszenie XXI wieku, nie pozbawiło ani indywidualności ani wolnego czasu.”10

Miasto

Pytani o życie nocne i o Pięknego Psa niektórzy z informatorów zwracają się ku miastu, jego tradycji i specyfice. Kraków sprzyja konkretnym zachowaniom, w tym prowadzeniu życia w kawiarniach i klubach. W nim ważne jest to co wnosi się do kultury. Nie pieniądze ani kariera, po które jedzie się do Warszawy, co również ma przełożenie na specyfikę życia nocnego. Miasto jest ciasne. Jego historia i położenia w pewien sposób go izolują. Pije się w nim dużo alkoholu. Czas płynie tu wolniej, zmiany zachodzą rzadziej. 

Dlaczego prowadziłam życie nocne? Jestem artystką rodem z Krakowa, […], mam mnóstwo znajomych, jestem rozrywkowa no a uprawianie chuligaństwa to przecież prawdziwa przyjemność […] Życie nocne w Krakowie było, jest i będzie. Z tego nasze miasto również słynie: jest tutaj zabawa, ludzie są wyluzowani i nieco inni niż nakazują ogólne normy. Ostatnio znajoma z Wrocławia zwróciła uwagę na to, że we Wrocławiu nie ma czegoś takiego jak w Krakowie, że starsze panie sobie siedzą na kawce w kawiarni, a nie tylko w domach albo w parku. W Krakowie się po prostu chodzi do kawiarni, gazetka jakiś koniaczek, Kraków oddycha. Zabytki, piękne uliczki byłyby bez życia gdyby nie ludzie, którzy tworzą tu klimat. Czyli MY. W kawiarniach i knajpach zawsze powstawały najfajniejsze rzeczy. Kluły się niebanalne pomysły, idee, nad barem wisiała nowatorska myśl. Człowiek sam nic nie wymyśli. Musi mieć wokół siebie kontekst odbiorców, ktoś musi pobudzić natchnienie. A co daje nam natchnienie? Przecież musi się rozmawiać, musi się nawinąć ciekawy interlokutor, nasza myśl ma mieć jakiś rezonans, obić się chociażby o ścianę, o mur, żeby do nas wróciła jak rykoszet i oświeciła mózg.” (Iwona)

W Krakowie ważne kto kim jest i co robi, nieistotne ile materialnie posiada, istotne jest co tworzy, co wnosi w kulturę i w życie miasta”. (Iwona)

Bycie artystą w Krakowie jest stanem ducha. Więc wszyscy są takimi samymi artystami. Trudno jest w takiej społeczności kogoś wyróżniać, ale gdyby trzeba było, musiałbym się zgodzić – tak, Kraków kocha tylko umarłych. Przykre, ale prawdziwe. Ale czy to źle? Nie. Nie mamy tu gwiazd. Wszyscy, którzy chcą robić karierę, wyjeżdżają do Warszawy. Tam mogą zostać przyjęci, obdarzeni szacunkiem.”11

Jednocześnie Kraków nie ma energii sprawczej. Kiedyś nawet miałem koncepcję, że cały kraj powinien się opodatkować dla Krakowa. Tu ludzie inaczej żyją, inaczej się poruszają, mieszkają w niecce, więc są niedotlenieni. Wzwiązku z tym nie mogą zarabiać pieniędzy, ale są dobrem narodowym, więc na to dobro reszta kraju powinna płacić.” (M.Prus w wywiadzie dla Machiny)

Kraków wita, wątroba żegna, wiesz? Ale nie jestem alkoholikiem. Gdybym był, już dawno bym nie żył.”(M. Prus w wywiadzie dla Machiny)

Jakby Przybyszewski zagrał na skrzypcach pod stołem to nikt nie uznałby, że to jest nie na miejscu[…]To jest miasto, które żyje nocą.[…]Nic się nie zmieniło (od Młodej Polski) – tylko ludzie” (Kiwi)

Kraków jest po prostu takim grajdołem. Trudno się z tego wyrwać. Trudno to pokochać, ale zasadniczo się kocha. Grajdół elegancki, w którym się to wszystko miesza.” (Kiwi)

Generalnie Kraków zawsze miał gdzieś tam pozycję miasta, które nie jest najbardziej awangardowe. Trójmiasto, czy tam Wrocław ma lepszy kontakt z zagranicą. A tu mamy po prostu taką masę ludzką, gdzie rzadko kiedy kto zamiesza solidnie.[…]No po prostu Galicja. Jesteśmy oddaleni od pewnych centrów. Tu nie przyjeżdżają ludzie specjalnie tak jak do Warszawy, żeby zostać. Tu się wpada na chwilę. Tak to wygląda wszystko. Ale ogólnie bardzo fajnie. To jest specyfika, która jest w porządku. Ja bym tego nie chciał zmieniać.” (Kiwi)

Życie nocne w Krakowie jest zupełnie inne niż w Warszawie. Przede wszystkim tu jest wszystko skumulowane. W Warszawie jest rozprzestrzenione. Nie ma czegoś takiego jak siedzenie przy barze.” (barmanka)

W Krakowie się pije bardzo dużo alkoholu. Patrząc globalnie – w Krakowie się chleje na umór.[…]Jak wchodzisz do Singera o godzinie 2giej w nocy to wszyscy mają już królicze oczy. Np. w takim Londynie inaczej się pije. Tam pije się w piątki do dna, jednak ludzie są zmęczeni tygodniem pracy i nawet nie wracają do domu po robocie, tylko w tych gajerach pięknych i garsonkach najpierw piją w pubach, które są tam zamykane o godzinie drugiej, i potem się idzie do klubu. W Londynie ciężej jest się upić, bo tam jest drogo. Wstęp do każdego klubu jest płatny.[…]W Krakowie ludzie nie chcą płacić za wjazd, bo to jest już jedno piwko do przodu.” (Magda)

Zakopane

Wyjątkową tradycję zabawy Krakowa cementował jego związek z położonym blisko Zakopanem. Oba miasta były ze sobą silnie sprzężone. Do czasów drugiej wojny światowej stolica Tatr była rodzajem „wielkiego literacko-artystycznego klubu”12, gdzie kwitło życie towarzyskie. „Kogo tam nie było: Witkacy, Stryjeńscy, Zamoyski, Samozwaniec, Pawlikowska, Kossak, Szymanowski, Rubinstein, Kochański, Nałkowska, Makuszyński, Słonimski, Tuwim, Iwaszkiewicz, Czermański, Leśmian, Wierzyński, Boy, Krzywicka. Przyjeżdżał nawet Bruno Schulz, który wyjątkowo nie lubił opuszczać rodzinnego Drohobycza.”13 O Zakopanem w kontekście życia nocnego wspomina również Iwona Siwek-Front, córka krakowskiego malarza Mariana Siwka:

Do dzisiaj tak jest, że Kraków bywa w Zakopanem, bo ktoś już kiedyś utorował te szlaki artystyczno-gastronomiczne. Zawsze coś z tego wynikało, bo ci ludzie, którzy tworzyli i tworzą bohemę to nie są tylko barwne „lumpy”, ale osobowości, postacie, które w życiu twórczym, artystycznym wiele osiągnęły. Ludzie, którzy mieli i mają sporo do powiedzenia.” (Iwona)

W serialu Wajdy „Z biegiem lat, z biegiem dni” możemy zobaczyć historie inspirowane przebywaniem krakowskich artystów w stolicy Tatr.

Rynek

Serce Krakowa to Rynek. To wokół niego powstawały kultowe miejsca, gromadzili się artyści. Tu kształtowało się również życie nocne.

459077_10150767212243033_871375563_oGrafika 1. Iwona Siwek-Front „Kwadrat magiczny”

Kraków to trudne miasto. […] Ma rynek, środek, serce. W każdym miejscu, do którego się przeprowadzałem, szukałem tego serca miasta. Nigdzie nie znalazłem.” 14

Tak jak w starożytnej Grecji była Agora wokół której skupieni byli ludzie, tak samo w Krakowie – jest Rynek, wokół Rynku i okolic się wszystko dzieje. Teraz na szczęście sporo się zmienia i sfera wydarzeń się poszerza. Szkoda, że w Rynku nie ma więcej dobrych galerii, bardziej wyrazistego życia artystycznego. Czasy się zmieniły, to nie jest żaden problem sobie podjechać do Fabryki, czy do innych miejsc, ale Kraków i tak musi sobie przejść przez ten Rynek. Nawet ulice tak zbudowane, że każda do Rynku prowadzi. Zawsze się śmiałam, że mamy niemiecki grunt w Krakowie, patynę włoską, nie mamy dachu. Wolne niebo nad nami. Ludzie z Krakowa muszą być wolni.” (Iwona)

Rynek gra istotną rolę w historii i funkcjonowaniu samego Pięknego Psa, na którego popularność w znacznym stopniu wpłynęła zmiana lokalizacji.15

Spotkanie

Pytani o to dlaczego prowadzą życie nocne, informatorzy udzielają odpowiedzi, które dotyczą spotkania z innymi, możliwości otworzenia się na drugiego człowieka.

Do ludzi lgnie tak człowiek, o. I trochę można zarobić, ale nie za dużo.” (Kiwi – wypowiedź dot. prowadzenia klubu)

Najpierw to rozważam na wszystkie możliwe sposoby […] i zawsze mam taką myśl – ale po co ja tam idę? Przecież będzie tak samo jak zawsze. Nic ciekawego się nie wydarzy i ja naprawdę nie wiem na co my czekamy? Co się wydarzy? Sufit zawali?[…]Masz tak, że gdzieś wychodzisz i masz wrażenie, że będzie coś wow[…]Myślę, że jest mnóstwo powodów. Jedni muszą wyjść się odstresować. Czasem też mam tak, że mam cięższy dzień lub cięższy tydzień i marzę tylko o tym, żeby wyjść, spotkać się ze znajomymi, napić drinka, albo dwa. A często masz też taką motywację, że nie chcesz siedzieć w domu sam, więc wychodzisz do ludzi. Ja nie wiem, co jest w tym…bo to jest jednak forma zabawy, że się zapominasz w tym.”(Magda)

Chce tam mieć odrobine luzu i ją mam. Mogę zatracić się.” (Bożena)

Artysta potrzebuje odskoczni, artysta potrzebuje kontaktu z ludźmi. Takiej pożywki, rozrywki. Nie byłoby sztuki bez ludzi. Nie wyobrażam sobie mojej twórczości bez ludzi. Wolałabym chyba założyć szklarnię gdyby mnie odcięto od socjologii ulicy. (…) W barze na mieście nabiera się odwagi, aby się przyznać do wielu rzeczy. Popija się następną wódkę, następny gin. Myśli płyną, w kieszonkowym szkicowniku warto wtedy zanotować czy naszkicować „odkrycia”. Wśród oryginalnych rozmówców, a zwykle tacy się pojawiają, robi się coraz ciekawiej, nic tylko korzystać! Z czasu spędzonego w lokalach rozrywkowych zawsze coś wynikało, ileż ja stworzyłam rysunków z „mądrymi” podpisami ! Wszystko, co się robi, nawet jak się rozrabia, powinno mieć rezonans, jakiś sens. To nawet dobrze jak artysta widzi czasem podwójnie” (Iwona)

Na pytanie czy ta tradycja przeminie barman Pięknego Psa odpowiada:

Wydaje mi się, że dziotki będą zawsze. Zawsze jest ten typ człowieka. Są ludzie, którzy lubią spędzić większość swojego życia gadając z innymi ludźmi, spędzać ten czas w knajpach.” (Barman Bartek)

Alkohol i muzy

Wyjątkowość niektórych knajp w Krakowie bierze się również z tego, że nie uprawia się w nich zwykłego picia, a „coś więcej”. 

Gdzieś tam alkoholowa legenda tych miejsc to jest duży przyczynek do tego, żeby mówić, że to jest podobne, ale gdzieś tam w tych miejscach też się robiło coś ciekawego przy kieliszku.” (Kiwi)

Można chuliganić, imprezować, ale wtedy jak coś z tego wynika, jest twórcze. Może to być zwykła przyjemność resetowania mózgu, też potrzebna rzecz, albo coś głębszego – twórczy bodziec. Nie powstałyby tzw. kultowe miejsca gdyby wszyscy byli nikim. Otoczka intelektualno-artystyczna była zawsze, dlatego takie miejsca miały sens. W wybranych przez bohemę kawiarniach na świecie zawsze tworzyły się ideologie, powstawały filmy, poezje, proza, obrazy, piosenki, scenariusze. To są takie miejsca, z których wyhodował się niejeden wielki człowiek.”(Iwona)

Ale w tym piciu jest też nasza duchowa droga. Bo jest taki moment po alkoholu, że ludzie się otwierają.” 16

Inne knajpy

Opisywane knajpy mają podobny charakter i wpisują się w jedną tradycję, ale każda z nich jest wyjątkowa.

Bar „Still, na Gołębiej, czyli dzisiejsza jadłodajnia Koko też jest wart wspomnienia.[…] Gospodarz, czyli Jarek Kazubowski, bez którego nie byłoby mocy w lokalu, przyciągał różnorakie dziwolągi. Czasem Still miał znamiona bojówkarskiego „klubu” politycznego. Ale wszystko w ramach niezłej groteski” (Iwona)

W siermiężnych, komunistycznych czasach funkcjonował Spatif, Baryłeczka, Żywiec no i Piwnica Pod Baranami, gdzie chodzili wszyscy. A jak się zaczął kapitalizm to powstawały nowe miejsca. Każde miejsce musi mieć swój charakter, osobowość właściciela, no i barmanów. Właściciel przyciąga przyjaciół, znajomych, którzy przychodzą z innymi znajomymi. No i właśnie fenomen Pięknego Psa na tym polegał, że po prostu na ul. Jana zaczęli się schodzić wszyscy. To był pierwszy lokal o tak znamiennym charakterze, z takim niesamowitym magnesem po prostu.”(Iwona)

Do Smajla nad Wisłą, chodziło zwykle towarzystwo zwisowo-psowo-stillowe. Dołączyli rowerzyści, no i siedzą tu głównie autochtoni z okolic Zwierzyńca”(Iwona)

W Zwisie średnia wieku jest raczej dojrzała… aleja zasłużonych się powiększa. Zwis to też jest fenomen, nie ma drugiej takiej interdyscyplinarnej knajpy jak Zwis. Zresztą, towarzystwo z Psa chodziło do Zwisu. Po tym całonocnym chlaniu to w Zwisie rano leczyli kaca bo Pies musiał przecież odpocząć. Towarzystwo sączyło piwko, klinowało albo ktoś drzemał w południe pod słynną akacją bądź parasolem. Kiwi na przykład w lecie lubi sobie w Zwisie podumać. Zwis przyciąga, nawet wydaje gazetkę towarzyską, gdzie mam zaszczyt publikować rysunki. To już osobna historia.”(Iwona)

Dziotki, no to, Dym. Świetlicki przychodzi tam, gdzie jest mu najbliżej. Mieszka za rogiem to przychodzi tutaj. Jakby mieszkał na Rynku jak kiedyś no to łaził do Dymu, tam siedział.” (barman)

Jest Vis-a-vis. On ma pokrewny profil. Piwnica pod baranami, itd. Ale, że takie imprezowe, imprezowe i takie hard-core’owe? Był wtedy Singer też, ale Singer był bardziej taką imprezownią do nawalenia się. W ogóle zawsze było tak, że część tych ludzi, którzy byli w Pięknym Psie na Jana najpierw siedzieli w Dymie. Tak to wyglądało, że się chodziło najpierw do Dymu na jedno piwko zrobić sobie entree, a potem jak się już było sporo pijanym to się szło do Psa. Był Klub Kulturalny… Był jeszcze taki lokal, który był na ulicy Łobzowskiej i to był lokal jednego z właścicieli Pięknego Psa i nazywał się Miasto Krakoff no i tam też było fajnie.” (Jola)

II

Piękny Pies

jestem artystą z Pięknego Psa 

piję wódkę sztuka to ma

miałem zostać sławnym malarzem

niestety po knajpach tylko łażę

namalowałem cztery płótna

kiszka wyszła z płócien okrutna

Kiwi najlepszym jest mecenasem

często do niego przyłażę

tak się bawi Kraków nocą

to artyści bawią się

jestem artystą z Pięknego Psa

piszę wiersze sztuka to ma

szalik na drutach mama zrobiła

wełniany sweter i okulary kupiła

żebym wyglądał jak rasowy artysta

swój chłopak – dusza towarzystwa

szklankami wódkę w siebie wlewam

truję dupę i marszczę freda

tak się bawi Kraków nocą

to artyści bawią się

podstarzały napalony lew salonowy

bawić się chce

podstarzała napalona salonowa dama

również bawić się chce

niech bawią się

jestem artystą z Pięknego Psa

kicz i chała to właśnie ja

dawno minęły świetności dni

są złudzenia i lat czterdzieści trzy

niezliczone dyskusje – w barze stoczone

natchnione idee – wymyślone

stawiajmy sztalugi, chwytajmy za pióra

niech żyje krakowska kultura!

tak się bawi Kraków nocą

to artyści bawią się”17

Tekst piosenki oraz stworzony do niej teledysk autorstwa związanego z klubem projektu Grube Ryby to wypowiedź stałych bywalców. W tekście poruszane są tematy, które nierozerwalnie związane są z badaniem tego, co wpłynęło i/lub wciąż wpływa na popularność Psa, jego wyjątkowy klimat („Ludzie tu przychodzą bo jest fajny klimat, specyficzny bardzo.” barmanka). To, co zasygnalizowane w piosence powtarza się również w publikacjach związanych z klubem, we wnioskach z obserwacji uczestniczącej i wypowiedziach informatorów. Analiza źródeł prowadzi do wskazania szczególnie kilku kluczowych aspektów działalności Psa, w największej mierze stanowiących o jego wyjątkowości.

10257609_866324093439828_6676599189648150586_oFotografia 3. Reklama piwa Lech na Placu Szczepańskim w Krakowie

Twórczy charakter

Tym, co wpływa na fenomen Pięknego Psa jest kojarzenie go ze środowiskiem artystycznym. W odróżnieniu od większości knajp tutaj „coś wynika z picia” i można być z ludźmi, którzy mają coś do powiedzenia.

-Wymyśliłem, że poprowadzę knajpę, bo siedząc za barem ma się dobry punkt obserwacyjny na życie. Ale, rzecz jasna, nie mogła to być zwykła knajpa – mówi Maciej Piotr Prus. A że akurat za czymś nowym rozglądał się także Krzysztof Chwedczuk, znany jako Kiwi, wcześniej twórca takich legendarnych lokali jak Roentgen czy Miasto Krakoff, dogadali się. Tak narodził się Piękny Pies – knajpa tworzona przez artystów dla artystów. I oczywiście nie tylko dla nich.”18

Zawsze żeśmy starali się dawać ludziom więcej niż inne kluby. Pokazywać jakąś tam sztukę, pokazywać siebie w dobrym świetle oczywiście. Koncertów dużo. Mamy gigantyczną ilość koncertów. Ogólnie takie KOwce jesteśmy. Kuluralno-oświatowi. Owce kaowce.” (Kiwi)

Pracowałam w Camelocie [..]Kończyło się pracę o 24, szło się do Dymu, czekało się na barmanów z Dymu, żeby oni lokal zamknęli i potem wszyscy szli do Psa.[…]Nie wiem czemu on się stał popularny. Może po prostu chodzili tam też jacyś inni ludzie niż do innych lokali. Ciekawi, albo tacy, którzy mieli coś do powiedzenia. Chodziły też zwykłe szaraczki, ale w przeważającej części to był taki światek artystyczny. Teraz wydaje mi się, że już jest tam inaczej, że przychodzi się tam na dyskotekę. Miałam koleżankę, która studiowała historię sztuki i przychodziłyśmy sobie tam, żeby pooglądać artystów – Rzepeckiego – on tam pił alkohol, Maciejowskiego. Nie wiem czy teraz jeszcze chodzą.[…]To były czasy wiśniówki Cherry Cordial. Wszyscy wtedy pili wiśniówkę Cherry Cordial. Majątek na to wydałyśmy.” (Magda)

Kiwi

Zrzut ekranu 2015-05-17 o 19.28.24.pngFotografia 4. Kadr z teledysku piosenki „Artyści”

Kiwi – Krzysztof Chwedczuk – żywa legenda, współwłaściciel Pięknego Psa. W książkach Marcina Świetlickiego opisywany jako Mango. W dużej mierze właśnie jego nietuzinkowej osobowości Piękny Pies zawdzięcza swoją niepowtarzalność.

To Kiwi, mój wspólnik, należy do tych osób, które wytwarzają tu szaleńczy klimat. Jego teleportacje zdarzają się co prawda coraz rzadziej, bo się starzejemy, ale jednak. Pakuje klientów Pięknego Psa, będących w pewnym już obłędzie, do sześciu taksówek na koszt firmy i wszyscy odzyskują świadomość w Zakopanem na przykład.”19

Każdy gospodarz takiego klubu, a nawet księgarni, musi mieć niebanalną osobowość. A Kiwi,z którym miałam nawet przyjemność studiować, ba, siedzieć w ławce na zajęciach, to przeuroczy człowiek. Kiwi współtworzył Psa, szło się do Kiwiego..” (Iwona)

Już za nami!!!!!sześć koncertów w sześciu europejskich miastach, w tym Kraków i Piękny Pies. Kiwi płakał ze wzruszenia, a to chyba coś znaczy.”20 (fragment relacji z koncetu zespołu Translola)

Myślę, że to jest trochę tak, że Kiwi miał nosa do robienia takich kultowych knajp. On każdy lokal, który prowadził był specyficzny. Bo Roentgen, który był jeszcze dawno, dawno temu Kiwiego Roentgenem też był ciekawy. Nie było tam takiej techniawy. Dopiero później zaczął się psuć, kiedy przeszedł w inne ręce.”(Magda)

Jest na stałej wystawie w MOCAKU taki obrazek [przedstawiający] Kiwiego [autorstwa Oskara Dawickiego]. Tak, wszyscy znają Kiwiego. Kiwi to nie tylko Pies. On zrobił wszystkie najfajniejsze knajpy w Krakowie. Oczywiście nie ma głowy do interesów, więc wszystkie padały. Jeśli chodzi o Psa to jest w spółce, więc może wiesz. Bo przecież Miasto Krakoff, Roentgen, Kulturalny stary, Rozrywki. On też ściągał jakąś tam określoną klientelę. Dziennikarze, artyści przychodzili.” (Aga)

Kiwi, jak zakładał Psa, to miał już za sobą tzw bagaż doświadczeń po działalności w klubie Krakoff – lokalu w budynku ZPAP. Potem imprezowaliśmy u Kiwiego w Kulturalnym Klubie na rogu Szewskiej i plant. Powstały potem Piękny Pies był już, można powiedzieć, lokalem dojrzałym.” (Iwona)

Sam Kiwi nie przeczy, że popularność Pięknego Psa to następstwo również jego pracy:

Na popularność zapracowaliśmy sobie ciężką, heroiczną pracą na ugorze. (niezrozumiała wypowiedź), rozpijaniem towarzystwa. Tyle małżeństw tu powstało, ale tyle też się rozpadło. Generalnie po prostu 20 lat roboty. Od 94ego do 2015. To już 21 rok idzie mojej działalności. Pies już będzie miał 15 lat niebawem. W 2001 był założony.” (Kiwi)

Ekipa

Istotny wpływ na atmosferę klubu mają też jego pracownicy – pozostali właściciele, barmani, DJe.

W dzień fajnie było pogadać z barmanem. Barmani to sztukmistrze nastroju i kreatorzy sytuacji. Ważne jest kto za barem stoi, bo albo się wchodzi z zapałem do baru albo się odniechciewa zamawiać trunków jak załoga jest nudnawa.” (Iwona)

Klimat w knajpie buduje w dużej mierze barman. On włącza muzykę. On rozmawia z ludźmi. Różni są barmani różne są klimaty. Ja mam swój, Pędzel ma swój klimat.” (barman)

My tu mamy 3 właścicieli, którzy są trójką zupełnie różnych ludzi i to jest skumulowanie tego wszystkiego naprawdę.” (barmanka)

Ekipa barmanów tam to była zawsze jakaś tam stała. Nie zmieniała się sezonowo i to też były postaci.[…]W poprzednich miejscach się chodziło dla barmanów.[…]Bibi to mój cudowny przyjaciel, który pracował właśnie w Pięknym Psie – najstarszym. No i chodziło się zawsze do niego. W ciągu dnia zawsze można było zajrzeć. I trzeba przyznać, że ktoś miał dar dobierania tych ludzi, że to zawsze byli fajni ludzie.[…] Bibi był wspaniałym barmanem. Wspaniałym…” (Magda)

DJ Hektor, przyjaciel współwłaścicieli, który puszczał najlepszą muzykę na świecie. Nic nie miksował. To nie był dj – dj, tylko to był facet, który puszczał muzykę z winampa i oczywiście każdy chciał mieć swój kawałek. Baśka wrzeszczała, że ona jest królową i trzeba jej kawałek włączyć. Cudne to było. Tam nie było organizowanych imprez.”(Magda)

Ludzi ciągnie do muzyki. Przychodzą na swoich DJ-ów. Są DJ-e co tydzień. Mówię o tańcu, o drugiej sali.” (barman)

Klimat tworzy ekipa, szefowie i dziotki, czyli stali goście!”(barmanka)

Stali bywalcy

Stali goście to największy kapitał Pięknego Psa. O nich się mówi, śpiewa, pisze książki, ich się ogląda przy barze. To artyści, wielu z nich jest znanych również poza Pięknym Psem. Oni tu piją i tworzą klimat. Wielu z przyjaciół Psa pojawia się już rzadziej, ale dziotki, bo tak nazywa się tych, którzy są tu „jak meble” i wciąż pomagają właścicielom w utrzymywaniu Psa, gdzie można ich spotkać codziennie na tygodniu.

W weekend przychodzą młodzi ludzie. Koło 30tki. A w tygodniu to 40-50. To są te tak zwane dziotki. Oni nie mają ochoty patrzeć na młodych. Lubią jak knajpa należy do nich. Mówią barmanowi – włącz to, włącz to. Lubią sobie pooglądać jakieś stare kawałki, filmy, coś tam na komputerze.[…]Przychodzą tu bo włączamy im muzykę, bo jak nie mają pieniędzy to dostaną na kreskę. Lubią ten klimat, lubią tu siedzieć, bo wiedzą, że są u siebie.”(barman)

Maleńczuk [Maciej, wokalista] śpiewał o Psie – „na bramce żołnierz śpi, ruchanie mu się śni”. Uwielbiam ! Z Maleńczukiem pogadaj, był filarem Psa. Przecież przesiadywał w Psie, miewał koncerty jak był już znany. Pamiętam jak ludzie przychodzili do baru bo chcieli się napić z Maleńczukiem. Zapraszali swojego idola na banieczkę i byli przeszczęśliwi jak Maciek się z nimi napił .” (Iwona)

Stali goście przychodzą raczej indywidualnie, ale oni są tu cały czas, więc nawet jak przyjdą to zawsze ktoś jest inny”(barmanka)

Jak chodziłam do Psa to albo wiedziałam kto to jest, czyli, np. Rzepecki – twórca Łodzi Kaliskiej, albo Maciejowski, czyli 10 lat starszy ode mnie artysta, który zaczął się wtedy sprzedawać dobrze”(Magda)

Cały czas jedziemy po bandzie. To jest, nie ma co ukrywać, strasznie destrukcyjne. I dla mnie osobiście, i dla tych częstych gości Psa, nie tych, którzy wpadają w sobotę. Dla tych, którzy tu mieszkają, którzy są jak meble.”21 (wywiad z 2009 roku)

Ze stałych bywalców przeważnie siedział Świetlicki [Marcin, poeta], Jasiu Czubek, który jest artystą i kuratorem sztuki. Maciejowski czasami przesiadywał, zresztą tam były jego murale. Całe to ich grono. Ja się czasami nie orientowałam kto to jest. Wydaje mi się, że oni bardziej siedzieli w godzinach popołudniowo-wieczornych. W nocy to był już małpi gaj i też niewiele się widziało już. Nikt na nikogo nie zwracał uwagi. Chodziły aktorki z Teatru Starego, czasami aferzystki.”(Magda)

No jest grono osób, które są związane blisko, czy to przez tego Gadającego Psa, czy przez historię, itd., ale gdzieś tam to fluktuuje wszystko. To nie jest stała sytuacja. Ale jak najbardziej tak. Przyjaciół tych, czy to wirtualnych, czy to prawdziwych jest bardzo dużo. Nie zawsze się to przekłada na to, że knajpa jest pełna tak jak była w centrum.” (Kiwi)

Pojawiają się stali klienci, ale już coraz mniej. Świetlicki na przykład siedział na Jana i siedzi tutaj, ale nie siedział na Sławkowskiej. Tak mu odpowiada i tyle. Ale zjawiają się znajomi szefostwa i piją. Basia jest wiesz ponadczasowa, daje radę. Chociaż się uspokoiła ostatnio, jest grzeczniejsza. Sama to podkreśla i ja to sam zauważyłem. Także, wszyscy się starzejemy.”(barman)

Basia

1509985_608791732583683_8560913134075465586_nObraz 1. Iwona Siwek-Front „Basia – Królowa Nocy”

Basia, vel. Baśka z Psa, Królowa Nocy to najbardziej znana w Krakowie ćma barowa i osobowość, która jest częścią fenomenu Pięknego Psa. Sama siebie nazywa artystką. Była i jest muzą malarzy, pisarzy, fotografów, muzyków i filmowców. Pojawia się w „Wyznaniach właściciela klubu Piękny Pies” Macieja Prusa, kryminałach „Dwanaście” i „Trzynaście” Świetlickiego jako Ćma Barowa, na obrazach Iwony Siwek-Front, Marcina Maciejowskiego. Marcin Koszałka przygotowywał się do zrobienia o niej filmu.

Wildsteina oblała kiedyś wiśniówką, bo ją wkurzył” (Iwona)

Basia mówi, że jest artystką – performerką.”(Magda)

W Psie oczywiście królowała i nadal jest na posterunku Królowa Nocy, która do dzisiaj, a bywa, że resztkami sił, stara się towarzyszyć Kiwiemu. Na Bożego Ciała, zreaktywowały się struktury towarzyskie, też tam częściej zaglądam. Królową Nocy malowali artyści, ma piękne zdjęcia z sesji fotograficznych. W Muzeum Narodowym na wystawie Maciejewskiego eksponowano przecież jego świetny obraz z Królową Nocy. Takie postacie naszego miasta jak Basia Królowa Nocy, przenikają do lokalnej pop kultury .”(Iwona)

SkanujRysunek 1. rys. Marcin Maciejowski

Basia mówi, że jest artystką – performerką.”(Magda)

Baśka potrafiła się przysiąść do stolika i mówić

-Ej idziesz po piwo? Weź mi małe. Albo małe się nie opłaca. Weź mi duże.”(Magda)

Jak długo możemy żyć na scenie, w świecie bełkotliwych rozmów, kiedy wszystko się myli: daty, dni tygodnia, gdy przestajemy rozróżniać wschody i zachody słońa?

-Dopóki się da – twierdzi Basia. Ma rozmazany makijaż i kwaśny oddech. – Dopóki się da.”22

Bez Basi życie w naszym mieście jest kalekie, pozbawione poezji i czaru. Basia jest kobietą-legendą. Jej dzieciństwo spowija mgła tajemnicy. […] Basia była zwierzęciem nocnym. Do klubu przychodziła około dziesiątej, czasami później. Nosiła buty na koturnach, ciasne, opinające pośladki czarne, skórzane spodnie, a na ręce skórzaną bransoletkę nabijaną ćwiekami. Włosy tlenione, usta krwisto-czerwone, ciężki tusz na rzęsach – szczegóły dopracowane, a wszystko trochę prowokacyjne, perwersyjne, balansujące na cienkiej granicy kiczu. Cały wygląd Basi niczego nie udawał, był prostą wizytówką – taka jestem! Jeśli ktoś wyobrażał sobie, że to tylko kostium, mylił się. Ubiór był jej ciałem, skórą, zaproszeniem, szaleństwem, obietnicą – ale i ostrzeżeniem. […] Baśka nienawidziła pozy, krygowania się, pychy, sztuczności, chamstwa. Jeśli jakiś dupek spróbował poderwać Basię, to miał „przechlapane”. Po kilku minutach odkrywała mizerny stan jego człowieczeństwa i potrafiła go upokorzyć – wykpić, zmieszać z błotem i zostawić jak psa.”23

Klienci

Do Psa chodzą celebryci oraz inne osoby znane z mediów, co niewątpliwie wpływa na jego popularność. Ponadto są tu artyści, pracownicy korporacji, „wariaci”, „przekrój społeczeństwa”. Klientela zmieniła się jednak na przestrzeni lat – najbarwniejsza była na ul. św. Jana.

Ludzie przychodzą no bo lubią się pobawić, potańczyć, posłuchać dobrej muzyki. Zobaczyć jakiś elegantów przy kieliszku siedzących.”(Kiwi)

Artyści muszą mieć publiczność. Fani muszą mieć się czym chwalić następnego dnia. Fakt, że pili wódkę z Marcinem Świetlickim czy Sławomirem Shutym i to pod obrazem Marcina Maciejowskiego „Sabo, nie idź tą drogą”, podnosi ich notowania. A jeśli jeszcze mogą się pochwalić, że po sąsiedzku siedział Wilhelm Sasnal, a po drugiej stronie Robert Makłowicz z Bronisławem Wildsteinem, czują się w centrum wydarzeń.” (M.Prus)24

Był w Psie nieraz i jakiś minister i Wildstein i słynni aktorzy albo inne znane postacie. Pomiędzy tym towarzystwem turyści z całego świata i konsumenci weterani. iNaprawdę socjologiczny tygiel. Jak bywa takie miłe towarzystwo to przyciąga ludzi, bo każdy chce się dokleić, żeby tam być, powąchać, popatrzeć, schlać się z tzw kimś, itd.” (Iwona)

Przy barze zawsze siedziała ekipa osób starszych. I z reguły to były jakieś osoby z życia publicznego. Ale przychodziły tam na dobrą sprawę jakieś takie celebryckie postaci. Było tam trochę młodych osób, ale jak patrzę na to teraz to jednak więcej było osób w takim przedziale wiekowym 30 plus.” (Magda)

Byłam zagorzałą zwolenniczką Pięknego Psa na ul. Świętego Jana i tam zawsze się imprezy kończyły o jakiś godzinach okołopołudniowych na przykład. Może przesadzam, ale rano. I co jeszcze było fajnego, i to jeszcze było na Sławkowskiej, że na przykład piło się całą noc w innych lokalach, np. Dym, jeszcze Pauza była ta na Floriańskiej i dość prężnie działała i szło się na imprezę w mieście gdzieś indziej, a potem chcąc nie chcąc wszyscy znajomi lądowali w Pięknym Psie. I potem nagle się okazuje, że pół miasta wchodzi do Pięknego Psa. I to było fajne, że tam było mnóstwo znajomych. A teraz na Bożego Ciała jak byłam nie znałam nikogo. Kubę Wojewódzkiego znałam, o. Kuba Wojewódzki siedział i to była jedyna rozpoznawalna twarz. Wódkę pił w witrynie.”(Magda)

Kiedyś na Jana było tak, że ludzie specjalnie szli do Psa. Nie było ludzi przypadkowych.Teraz mam wrażenie, że jest inaczej.”(Magda)

Pies ostatnio zbiera takie szczątki. Każdy znajdzie coś dla siebie. Jak ktoś nie ma gdzie się podziać to przyjdzie do Psa, przyjdzie potańczyć, usiąść, poobserwować wariatów przy barze. Zauważyłem, że tu są już ludzie z korporacji.”(barman)

Byle nie był jakiś straszny Tatar i bitnik to może wejść. Nie nastawiamy się jakoś strasznie konkretnie. Nie mamy targetu.”(Kiwi)

Przychodzi tu przekrój społeczeństwa. Od woźniczych do kierownika, dewelopera wielkiego. Studenci, studentki.”(Kiwi)

Tam na Sławkowskiej była taka grupa. My ich nazywaliśmy Pokemony. Oni teraz mają po 27 lat i zaczęli pracować. No i się wdrożyli. Tam chyba piątka wskoczyła za bar. I do nich bardzo dużo znajomych przyszło. Oni naprawdę zrobili dobrą rzecz dla Psa. Odmłodzili tego Psa. Fantastyczni ludzie, przychodzą czasem, ale większość z nich mieszka w Warszawie.”(barman)

Jest tu takie towarzystwo, co się pojawia co weekend. Ale to są ludzie z korporacji. Kilka osób pojawia się co weekend. Są już zrobieni.”(barman)

Tutaj na palcach dwóch rąk się pojawiają młodzi artyści, którzy próbują się wdrożyć do tych starych dziotków. No i udaje im się to. Dziotki lubią posiedzieć z młodymi, trochę pożartować. Im się to podoba. Dobrze się bawią.”(barman)

na Jana. Zwariowany ten klimat był. Strasznie dużo wariatów.”(barman)

Wariatów lubimy. Lubimy jak ktoś przyjdzie i powie coś głupiego. Zdarzają się tacy ludzie, że przecieram oczy i nie wierzę, co oni wyprawiają i mówią. Ludzie tworzą miejsce.”(barman)

U nas przychodzą ludzie tak koło godziny 1szej, 2giej. Także coś tam się już zamknie. Coś zrobią i przychodzą do Psa się wyszaleć i znokautować. Tutaj można się znokautować.”(barman)

W weekendy jest inaczej, a w ciągu dnia jest inaczej. W ciągu dnia na pewno to są właśnie stali goście, właśnie dziotki. To się wszyscy tu ze sobą dobrze czujemy. A w weekendy no to impreza jest. Jest już muzyka, DJ. W weekendy są przede wszystkim studenci i też zza granicy erasmusy. No i przychodzą tańczyć i się narąbać generalnie.”(barmanka)

Tu hipsterów w ogóle raczej nie ma. Tu są tacy dziotki artyści” (barmanka)

Przy barze sobie siedzą stali goście zazwyczaj. Przy stolikach niestali.”(barmanka)

W ciągu tygodnia 30 plus, a w ciągu weekendu 20, 30.” (barmanka)

Położenie 

Lata świetności Pięknego Psa przypadają na początek jego działalności w latach 2000, kiedy to położony był na ul. św. Jana przy krakowskim Rynku. Wszyscy informatorzy o tym okresie w historii klubu wypowiadają się najbardziej entuzjastycznie. Potem klub mieścił się na ul. Sławkowskiej. Jego trzecia i na razie ostatnia lokalizacja to krakowski Kazimierz. Wiele osób mówi, że tu Piękny Pies ma się najgorzej. Mówi się o wielu przyczynach – niedopasowanie Psa do klimatu „romantycznego” Kazimierza, gorsze warunki lokalowe, inne towarzystwo.

Pies na Jana był w genialnym miejscu, gdzie każdy mógł bez problemu doskoczyć, no i Warszawka miała blisko z dworca. Fajna była też witryna – wielkie okno, które się otwierało jak był upał, od razu było widać bar, wiadomo było czy ktoś jest ze znajomych. Zwykle zawsze ktoś był no i robił się clubbing, bywało, że od wczesnego popołudnia, piękne czasy.”(Iwona)

Na Jana było super, bo była duża witryna w oknie. Jak się wchodziło to się od razu wchodziło do sali barowej. I to była taka wąska kiszka, później było kilka krzesełek, że można było sobie usiąść i się przechodziło do drugiej sali za winklem, de facto to była taka salka przy kiblach. I to było też takiego fajnego, że tam zawsze było ciasno, zawsze było dużo ludzi. Wszyscy byli jakby w jednym miejscu skumulowani. Chodziłam jeszcze na Sławkowską. Jeszcze jak weszła ta ustawa z zakazem palenia to odeszła cała przyjemność siedzenia przy barze i palenia papierosów. Na Sławkowskiej był dół, gdzie się tańczyło i była jeszcze ta sala – „gazkomora”, w której się paliło fajki. Chodziłam, ale tam na dół zeszłam kilka razy. Na Jana to się tańczyło.” (Magda)

Tak naprawdę serce i dusza Psa zostały gdzie indziej, na ulicy Jana, skąd nas kiedyś wyrzucił Polski Związek Głuchych, bo było za głośno. Małe miejsce, sto metrów kwadratowych, gotyckie sklepienia, cztery metry do góry. Tam się zaczęło w 2002 roku. Próbowaliśmy przenieść siebie, ale to nie jest do końca możliwe. Kraków to trudne miasto.”25

pp

Fotografia 6. Piękny Pies na ul. Jana (http://krakownightlife.com/lokal/178)

Mam pracownię przy ul. Wiślnej, a tu bach, Piękny Pies się wylogował z Rynku i przeniósł na Kazimierz. Kocham tą dzielnicę, bo tu spędziłam dzieciństwo, ale klimaty Psa na Bożego Ciała nie trafiły do mnie. Jak bar był przy Rynku to chodziłam. Nie dało się tak przejść normalnie i bez przygód pokonać trasy z pracowni. Zawsze kombinowałam, aby przejść przez Jana, sprawdzić czy ktoś siedzi. Jak było pusto to też zamawiałam szybkie piwko. Zawsze ktoś potem przylazł.” (Iwona)

Zawsze też było tak, że Rynek miał specyfikę inną, a Kazimierz był inny. Długo na przykład nie lubiłam Kazimierza, bo wydawał mi się, że tam się chodziło tak właśnie na piwko, na kawkę, do Alchemii i do Singera. Singer był bardziej hard-core’owy, Alchemia spokojniejsza, potem długo długo nie było nic, a takie imprezy imprezy, właśnie wiesz – w stylu Pięknego Psa, odbywały się na Rynku. Potem były Rozrywki, jeszcze przez moment miała być Łódź Kaliska, ale coś im tam nie poszło chyba. Chyba od tej pory Pięknego Psa na Jana, no jeszcze potem ten na Sławkowskiej, dobra, nie było tam tragicznie, to nie było takiego lokalu. Dla mnie ewenementem jest Zwis, który jest od tylu lat i ma tam chyba stałych klientów.”(Magda)

Przyjaciół tych, czy to wirtualnych, czy to prawdziwych jest bardzo dużo. Nie zawsze się to przekłada na to, że knajpa jest pełna tak jak była w centrum.”(Kiwi)

Tutaj na Bożego Ciała trochę się pogorszyło. Psu nie jest już tak dobrze jak kiedyś. Zdecydowanie. Nie polubiliśmy się z Kazimierzem za bardzo. Tłumaczymy sobie, że to tak jakby Alchemia przeszła na Rynek. Też by się jej pewnie nie udało, ale różnie bywa. Ja bym bardzo chciał, żebyśmy wrócili na Rynek. Tam jest zupełnie co innego, zupełnie inaczej się to wszystko dzieje. […]Na Kazimierzu jest inny klimat. Ludzie tutaj lubią siedzieć przy świeczkach, spokojnie. A mu tutaj nie lubimy świeczek. Nam śmierdzą świeczki. Myśleliśmy nad świeczkami, ale nie, nie, żadnych świeczek”(barman)

Pies trochę znormalniał, ale wydaje mi się, że jak wróci na Rynek to będzie inaczej.”(barman)

Jaja

O Psie krąży dużo historii. Działy się tam rzeczy skandaliczne, zabawne, wymykające się normom. Bazą dla zaistnienia tych historii był alkohol. Inicjatorem zabaw niejednokrotnie był Kiwi. Teraz jest trochę spokojniej.

Chodziłam do Psa na Jana, bo po pierwsze jak kończyłam pracę to miałam to za rogiem, po drugie byli tam zawsze ładni chłopcy, pracowali tam znajomi koledzy i przyjaciele. Dużo się działo, zawsze jakieś skandale. To było głośne miejsce.”(Magda)

Nie lubię piwa. Whisky, stock, tequilla. Alkohol idzie u mnie w radość. Staję się debilowato-zabawny. Nie ma we mnie agresji. Choć podobno dwa tygodnie temu pokazywałem ludziom dupę. Naprawdę nie wiem dlaczego.”26

Przyjeżdżała kapela góralska i się tańczyło na barze, chlało wódkę i zagryzało kiełbasą prosto z Podhala. Kiwi po prostu organizował wszystkim taki fun, że do końca życia się mu tego nie zapomni. Będzie błogosławiony.”(Iwona)

4cece98148546_oFotografia 7. W góralskiej czapce właściciel Pięknego Psa Maciej Piotr Prus, obok prowadzący cykliczne wydarzenie Gadający Pies – Piotr Bikont (http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/336564,pies-gada-o-wszystkim-z-wyjatkiem-polityki,id,t.html)

W Psie te imprezy trwały nieraz do rana, nie zamykano klubu, bo jak był bankiet to niektórzy padali z przepicia, a reszta towarzystwa bywało, że się kimnęła. Piwo pito o 5 rano i można było kontynuować melanż. To były takie barwne momenty”(Iwona)

Co robiliśmy? No oddawaliśmy się chlaniu. Jak już się siedziało z kompaniją to się piło. Jak Kiwi miał humor, a rzadko nie miał, albo była jakaś okazja, to wjeżdżały tace z kamikadze, z dziwnymi wódkami. Albo jak przyjechał ktoś z Warszaaaawki, albo przybył tak zwany sławny aktor, albo ktoś po niebylejakim koncercie, no to stawiał. Bywało, że ilość zakupionego przez darczyńców alkoholu przerastała oczekiwania. Jakieś tańce spontanicznie się tam odbywały, z kontuaru robiono dance floor. Ktoś coś śpiewał, albo grubo po północy spontanicznie koncertowano. Wariatom nie należy przeszkadzać ! ” (Iwona)

Kiedyś ktoś w nocy puścił kawałek „żeby Polska była Polską”. Po prostu ktoś zwariował i puścił coś takiego w całej knajpie i zaczął śpiewać. I wszyscy zaczęli śpiewać. No to my też wstaliśmy i zaczęliśmy śpiewać razem z ludźmi. Gdzie się takie rzeczy dzieją? Tylko wśród wariatów.”(barman)

Lata temu to było szaleństwo. I brak hamulców zupełnie. Teraz gdzieś tam te ABSy są powłączane u wielu, np. u mnie i to jest takie łagodne trochę. Czasami nawet za bardzo, bo ja lubię lokale, za którymi dym się ciągnie.”(Kiwi)

W starym Psie Kiwi zamknął lokal od środka i schował gdzieś klucze. Był już strasznie pijany. Była jakaś dziewczyna, która kolejnego dnia miała egzamin i błagała go, żeby otworzył.”(Magda)

Ulubiony numer Kiwiego – butla z gazem na barze”(Jola)

Na pewno mu przysporzyło popularności, że Maciej Świetlicki ze swoją suką tam siedział i pisał „13”. Ktoś tam się upił i wywalił telewizor.”(Jola)

Niejednokrotnie uczestniczyłam w akcji, np. pomalowania sprayem kibla w Psie i zostałam nakryta, bo miałam całe czerwone ręce od tego spraya. Była akcja wywalenia telewizora jak polska reprezentacja przegrała – to był chyba rzut telewizorem na słupek. […] Tam zawsze jakiś skandal. Na tej zasadzie, że ktoś na przykład wyszedł zza baru i się wysikał. Wtedy na przykład piłam ze swoimi profesorami, z którymi na drugi dzień miałam egzaminy”(Magda)

No i w pewnym momencie było tak, że jak ludzie wchodzili na odpowiedni level upicia alkoholowego to zaczynali tańczyć. Nieważne było, że to jest sala. Tam nie było sali przygotowanej do tańca. Tam się tańczyło przy barze, na barze, na krzesłach. Zdarzały się wypadki, że ktoś tańcząc na barze upadł, uderzył się głową w kant stołu, przyjechało pogotowie, a ludzie dalej tańczyli. To było fajnie, fajnie było. Można było tańczyć wszędzie.”(Magda)

Bardzo lubiłam tam chodzić. Ale był też taki żart, że jak ktoś pytał – gdzie poznałaś swojego chłopaka? I ktoś mówił, że w Pięknym Psie to było wiadomo, że nic z tego nie będzie, bo tam było takie klasyczne wyrywanie dziewczyn i chłopaków na chwilową przygodę, ale mam znajomych, którzy np. poznali się w Pięknym Psie i pobrali się później. W moim towarzystwie był taki żart, że mam chłopaka z Pięknego Psa – czyli – najgorzej…”(Magda)

Wokół Psa

Poza sprzedażą alkoholu Piękny Pies organizuje koncerty, wydaje albumy i organizuje Gadającego Psa – cieszące się dużą popularnością kulturalne wydarzenie opisywane jako „antropologiczne pismo mówione”. Stałymi uczestnikami są m.in. prof. Jerzy Vetulani, Jorgos Skolias, Wojciech Bonowicz. O Psie powstały książki. Jedną z nich „Wyznania właściciela klubu Piękny Pies” napisał Maciej Prus, współwłaściciel. Wyszedł album pt. „Ambiente”, będący zbiorem portretów czterdziestolatków – stałych bywalców krakowskich klubów.

Robimy albumy zdjęć, bo trzeba pokazywać, że coś się dzieje. Na Sławkowskiej nic nie robiliśmy i to się kreciło samo. A tutaj trzeba jednak coś dać z siebie.”(barman)

Czytałaś „13”? To jest historia kryminalna, która się dzieje między Psem, a Pies się nazywa Biuro i między Dymem. No i bohaterem jest Kiwi, który nazywa się tam Mango. Świetlicki też tam przesiadywał właśnie ze swoim Psem. Nie wiem skąd się wzięła nazwa Piękny Pies, ale pomyślałam, że jak Marcin Świetlicki siedział tam ze swoją bokserką to może od tego. Ten Piękny Pies też był bohaterem w książce jego. No i jest tam też historia Basi.”(Magda)

Dlaczego nie?

Kilku informatorów, którzy kiedyś byli stałymi bywalcami Pięknego Psa teraz przychodzi tu rzadziej. Za przyczyny podają swój wiek. Mówią, że wyrastają z nocnego życia. Inni zakładają rodziny. Zaczynają dbać o zdrowie.

Nowy Pies ma pewnie jakieś problemy finansowe. Nasze pokolenie ma może więcej obowiązków, albo nie ma już zdrowia. Nie utrzymuje już tego lokalu jak dawniej. To lokalna społeczność często utrzymuje lokal. ”(Iwona)

Z Jana wszystko niby się przeniosło na Sławkowską, ale dla mnie to już nie było to samo. Byłam tu parę razy – nie mój klimat, nie moje towarzystwo. Na Bożego Ciała byłam raz w życiu, ale pójdę znowu – z sentymentu” (Iwona)

W pewnym wieku się już nie chce. Śmiejesz się np., że jak miałaś 20 lat to mogłaś wypić morze wódki i na drugi dzień po prostu wstałaś i się otrzepałaś, pomalowałaś oko i było wszystko okay – mogłaś iść na egzamin, a jednak teraz jest tak, że jak ja sobie już zarwę noc na jakiejś imprezie to na drugi dzień nie mogę mieć nic do zrobienia i to jest cierpienie.”(Jola)

Już się w pewnym wieku przestaje bywać. Są albo stare dziady, które siedzą przy barze i piją wódkę, potem długo długo nic i grupa właśnie młodych, zbuntowanych.”(Jola)

To się pokoleniowo trochę zmienia, bo my już jesteśmy starsi. To nie jest to, co 20 lat temu, 15, czy nawet 10. Gdzieś tam Ci młodzi, którzy są teraz najbardziej prężni to gdzie indziej sobie wiją gniazdka. Nie tutaj. Nic dziwnego. Knajp jest 700 w Krakowie.”(Kiwi)

Nie znam krakowskiego życia nocnego. Nie mam na to czasu. Nie chodzę po knajpach. Mam córkę, jak nie ma mnie tutaj to jestem z nią. Jestem tatą, prawie mężem. Chodzę do szkoły, na wywiadówki.[…]Nie piję. Kiedyś trochę, ale jak mi się dziecko urodziło to stwierdziłem, że nie chciałbym pijanym wracać do domu. Nie. Niefajny klimat. To nie jest to. Nie miałbym na to siły, bo pracuję tu 4 razy w tygodniu. Nocki. To jest dużo.”(barman)

To byli już ludzie w podeszłym wieku niektórzy. Co chwila była jakaś informacja, że zmarł ktoś, ktoś tam dostał jakiegoś wylewu. No ale nadal się ludzie bawią, ale już mniej. Nie mają siły. Zdrowia też trzeba mieć trochę, żeby wlać w siebie tyle, bo to jednak jest alkohol.”(barman)

Posłowie

Piękny Pies położony jest w mieście, w którym od czasów Młodej Polski huligaństwo przeplata sie z życiem twórczym. Wciąż bawią się w nim artyści, a Kiwi, Basia, dziotki przy barze dbają o atmosferę. W Vis A Vis Andrzej Sikorowski i Jan Nowicki piją kawę. Na ścianie wiszą rysunki Iwony Siwek-Front. Tuż obok, w księgarni Matras na rynku można natknąć się na jej kolaż. Przedstawia krakowskich artystów, umarłych i  żywych, na jednej balandze. 

2504_2ccb5d1c_maxGrafika 2. Iwona Siwek-Front – kolaż w księgarni „Matras”

Bibliografia

Koper, Sławomir

2010 Życie prywatne elit artystycznych Drugiej Rzeczpospolitej, Bellona, Warszawa, ISBN 978-83-11-11924-6

2013 Alkohol i muzy. Wódka w życiu polskich artystów, Czerwone i Czarne, Warszawa, ISBN 978-83-7700-136-3

Prus, Maciej Piotr

2012 Wyznania właściciela klubu Piękny Pies, EMG, Kraków, ISBN 978-83-931018-9-4

Siwek-Front, Iwona

2009 Semiosfera mojego Miasta. Notatki. Rozprawa doktorska, Akademia Sztuk Pięknych w Krakowie, Katedra Intermediów Wydziału Rzeźby

Tarde, Gabriel

1904 Opinia i tłum, Warszawa, brak ISBN

Wydawnictwa

2014 Ambiente, Fundacja Freda Gijbelsa

Filmy

2009 Piękny Pies i Artyści [online], https://www.youtube.com/watch?v=EpZXOyCy9FE [dostęp 4 VI 2015]

Przypisy

1 http://stachu-przybyszewski.pl/2-Biografia.html [dostęp 12 V 2015]

2 S. Koper, Alkohol i muzy. Wódka w życiu polskich artystów, Czerwone i Czarne, Warszawa, s. 40

3 Ibid, s. 40

4 http://pl.wikipedia.org/wiki/Stanisław_Przybyszewski [dostęp 01 VI 2015]

5http://nieznanykrakow.com/index.php/znanenieznane/112-kuznie-intelektu.html [dostęp 01 VI 2015]

6 J. Solska, Piszą o Nas, ViS A ViS 2015, nr 2(81), s. 10

7 Ibid, s. 10

8 https://www.facebook.com/CafeZakopianka/info?tab=page_info [dostęp 1 VI 2015]

9http://nieznanykrakow.com/index.php/znanenieznane/112-kuznie-intelektu.html [dostęp 1 VI 2015]

10 I. Siwek-Front, Semiosfera mojego Miasta. Notatki. Rozprawa doktorska, Akademia Sztuk Pięknych w Krakowie, Katedra Intermediów Wydziału Rzeźby 2009, s. 8-9

11 M. P. Prus, Tu się pije alkohol, Machina 2009, nr 41, http://www.machina.pl/magazyn/numer,41/id,1363/TU-SIE-PIJE-ALKOHOL.html [dostęp 7 VI 2015]

12 S. Koper, Życie prywatne elit artystycznych Drugiej Rzeczpospolitej, Bellona, Warszawa, s. 23

13 Ibid, s. 23

14 M. P. Prus, Tu się pije alkohol, Machina 2009, nr 41, http://www.machina.pl/magazyn/numer,41/id,1363/TU-SIE-PIJE-ALKOHOL.html [dostęp 7 VI 2015]

15więcej na ten temat w drugim rozdziale pracy

16 M. P. Prus, op. cit.

17Tekst piosenki projektu Grube Ryby pt. „Artyści”, https://www.youtube.com/watch?v=_6AqQWjKBnU [dostęp 22 V 2015]

18

M. Lubaś-Harny, Ekscytujące wyznania właściciela Pięknego Psa, Polska Gazeta Krakowska [online], 2009, http://warszawa.naszemiasto.pl/archiwum/ekscytujace-wyznania-wlasciciela-pieknego-psa,1949252,art,t,id,tm.html [dostęp 7 VI 2015]

19 M. P. Prus, op. cit.

20http://translola.pl/niemiecka-trasa-lipiec-2013/ [dostęp 7 VI 2015]

21 M. P. Prus, op. cit.

22M. P. Prus, Wyznania właściciela klubu Piękny Pies, EMG, Kraków 2012, s. 24

23Ibid, s. 34-35

24 M. Lubaś-Harny, op. cit.

25 M. P. Prus, op. cit.

26 Ibid.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s